Kalendarz 2010
Kategorie: Inne, Publikacje, Redakcyjne, Rocznice i święta
2009-11-10 00:33 | Redakcja
Fanfary! Oto długo oczekiwany Histmagowy Kalendarz na rok 2010! Jako specjaliści od upływu czasu wiemy, jak ważne jest właściwe jego odmierzanie, organizowanie, zabijanie (jeśli pojawi się go za dużo) i poszukiwanie straconego (jeśli jest się miłośnikiem prozy Prousta). Nasz kalendarz być może nie ułatwi żadnej z dwóch ostatnich czynności, ale na pewno uprości i uprzyjemni zajmowanie się dwiema pierwszymi.
| | |
|---|
Zeszłoroczną edycję kalendarza pobrało blisko 20 tysięcy osób. Gdybyśmy mieli wskazać przyczyny, dla których nasz kalendarz cieszył się taką popularnością, to podejrzewalibyśmy, że to dlatego, bo:
- są w nim obrazki (to zawsze duża zaleta);
- „odpowiada potrzebom współczesnego świata” i „śmiało podejmuje wyzwania niesione przez jego różnorodność” (mamy świadomość, że nasi Czytelnicy nie są smutnymi małostkowymi ludźmi, których interesuje tylko to, kiedy nie trzeba będzie iść do pracy. Wiemy, że nasi Czytelnicy mają w zakresie świąt i jubileuszy daleko większe potrzeby i że chcą świętować na cześć wszystkiego i wszystkich ;-) );
- nie jest przeglądarką internetową (aczkolwiek jesteśmy pewni, że gdyby nią był, byłby jeszcze popularniejszy i śmiało mógłby konkurować w ilości ściągnięć z Firefoxem i Chrome'em ;-) ).
Wszystkie te zalety łączy w sobie także trzecie, najnowsze wydanie naszego kalendarza, na 2010 rok.
Kalendarz można pobrać bezpłatnie.
- cz. 1 na pierwszy kwartał 2010 r. (400 kb)
- cz. 2 na drugi kwartał 2010 r. (250 kb)
- cz. 3 na trzeci kwartał 2010 r. (360 kb)
- cz. 4 na czwarty kwartał 2010 r. (340 kb)
Dzięki uprzejmości naszego Czytelnika, Tomasza Tybona, ze świąt znajdujących się w kalendarzu możecie również nieodpłatnie skorzystać w aplikacji Google Calendar.
- Wersja XML, do śledzenia w czytnikach RSS
- Wersja iCal, do zaimportowania np. do Outlooka – należy pobrać plik i zaimportować przez menu Plik/Importuj lub eksportuj/ Import z pliku iCalendar lub vCalendar
- Wersja HTML, z guzikiem do dodania do Waszego kalendarza Google
Dziękujemy!
Na wszelkie dotyczące kalendarza uwagi, pytania i wątpliwości czekamy pod adresem: m.swigon@histmag.org
Jeśli uważacie, że kalendarz jest świetny, prześlijcie odnośnik do http://kalendarz.histmag.org przyjaciołom. Jeśli uważacie wręcz przeciwnie, wtedy... hmmm... może warto ukarać tym odnośnikiem wrogów?
Komentarze
2009-11-10 09:47 | Gość: Grażyna
Obejrzałam juz pierwszą część kalendarza - jest świetna (mój ulubieniec – dzień dokarmiania zwierzyny leśnej). Nie mogę się doczekać jak zawiśnie na mojej ścianie:)
2009-11-11 13:14 | Gość: Serenity
A ja mam takie pytanie: dlaczego 25 stycznia jest Najgorszym Dniem Roku?
2009-11-11 19:12 | Gość: Adso
@Serenity: Bo tak wychodzi ze skomplikowanego wzoru (zob. http://en.wikipedia.org/wiki/Blue_Monday_(date)), w którym uwzględnia się m.in.: typową pogodę o danej porze roku; czas, jaki upłynął od Bożego Narodzenia; przeciętny czas potrzebny na złamanie noworocznych postanowień; bliskość terminów spłaty kredytów oraz wielkość owych kredytów; bliskość wypłaty wynagrodzenia i wielkość tego wynagrodzenia; uśrednione natężenie chęci do robienia czegokolwiek oraz element najważniejszy - to, że najgorszy dzień roku musi pokrywać się z najgorszym dniem tygodnia (poniedziałkiem).
Wzór jest wprawdzie bezsensowny i nie działa (musimy uwierzyć na słowo jego twórcy i przyjąć, że z wzoru tego wychodzi poniedziałek w ostatnim pełnym tygodniu stycznia). Jest za to - jak już mówiłem - skomplikowany i to jest najistotniejsze. Wiadomo, że właśnie stopień skomplikowania najbardziej wpływa na wiarygodność jakiegokolwiek wzoru. E=mc^2 jest bardzo prostym wzorem i w konsekwencji co i rusz rozmaici fizycy-samoukowie ogłaszają, że jest to wzór fałszywy i że trzeba go skorygować dodając tam przynajmniej jedną kreskę ułamkową.
2009-11-18 19:55 | Gość: aG.
nie rozumiem, dlaczego w tym roku zrobiliście opłaty za kalendarz. kapitalizm kapitalizmem, ale nie znaczy to, że za wszystko trzeba by zapłacić! minus, srogi minus...
2009-11-18 20:08 | Michał Świgoń
Kalendarz jest dostępny również w wersji darmowej.
Warto pamiętać, że przygotowanie go to setki godzin ciężkiej pracy, na którą - gdyby nie wpływy ze sprzedaży - w tym roku nie moglibyśmy już sobie pozwolić. Chyba lepszy kalendarz w trzech wersjach (w tym darmowej, a także w papierowej) niż brak kalendarza?
2009-11-18 22:14 | Gość
A ja zupełnie nie rozumiem aG.
Przecież nadal jest darmowa wersja kalendarza, to nie jest tak, że jak go chcesz, to musisz zapłacić. Nie musisz. W czym więc problem? Że oprócz tego jest jeszcze wersja płatna, w tym wersja papierowa? Myślę, że wiele osób taka możliwość wyboru ucieszy. Poza tym ktoś to zrobił, poświęcił na to wiele godzin rzemieślniczej pracy i twórczych pomysłów. Co ma do tego kapitalizm. Gdyby nie było kapitalizmu wszystko byłoby za darmo? Proponuję, żeby aG. popracował trochę za darmo i zobaczył jak łatwo jest się wtedy utrzymać, jak „łatwo” wytrwać i mieć satysfakcję.
2009-11-19 12:15 | Gość: aG.
popracowałA - jestem kobietą, Gościu.
mam popracować trochę za darmo? myślę, że rok prawie w histmagu mówi sam za siebie pełna satysfakcja, ani jednej zarobionej złotówki. da się.
2009-11-19 13:39 | Gość
Pod warunkiem, że ma się drugą pracę, w której się jednak zarabia, lub, że jest się na czyimś utrzymaniu.
2009-11-22 15:33 | Gość: aG.
no tak, to chyba normalne, z czegoś trzeba żyć, nie? Chciałam tylko powiedzieć, że nie za wszystko, co robimy, musimy sobie liczyć wynagrodzenie - kalendarz był miłym prezentem dla histmagowiczów, a stał się w tym roku kolejnym komercyjnym zagraniem...
2009-11-22 16:16 | Gość: Giero
Ta, w sumie to cały Histmag jest miłym prezentem dla histmagowiczów. A tworzy go grupa ludzi, która praktycznie nic z tego nie ma. Sprawa fajna dla studentów, jak rodzice życie sponsorują. Gorzej po wejściu w dorosłość. Dziwię się, że to wszystko jest cały czas za darmo. Gdyby nie było wersji darmowej to i tak bym zamówił ten kalendarz, bo widzę, ile pracy i serca wkłada w ten projekt cała ekipa. "Kolejne komercyjne zagranie"? Jak możesz tak mówić? Pracowałaś w Histmagu i nie wiesz, że to przedsięwzięcie to nie tylko przyjemność dla tworzących, ale również koszty materialne? Histmaga znam i czytam praktycznie od początku jego istnienia. Oczywiście, jak każdy taki projekt, ma wady i zalety - ale na pewno nie stosował i nie stosuje żadnych "komercyjnych zagrań". Po prostu rozwój kosztuje - takie mamy czasy.
2009-11-22 17:42 | Gość: aG.
wciąż pracuję w HM, więc niepotrzebnie używasz czasu przeszłego.
"tworzy go grupa ludzi, która praktycznie nic z tego nie ma." => wywołałeś na mojej twarzy błogi, bo ironiczny uśmiech. Chyba że mówisz o "wolontariuszach", którzy piszą podobnie jak ja - bo lubią.
A co do kalendarza - Michał twierdzi, że w tym roku HM nie stać już na wersję darmową (mówię o pełnej, takiej, jak zazwyczaj) - dlaczego JUŻ nie stać, skoro HM chyba jeszcze nigdy tak dobrze nie prosperował, jak obecnie? Mam wrażenie, że to raczej w myśl reguły: 'apetyt rośnie w miarę jedzenia'.
I wcale nie chodzi o to, że te kilka złociszy to niemożebnie wysoka suma, nie. raczej właśnie kłoda pod nogi wiernym czytelnikom HM. A we mnie rodzi się obawa, aż nadejdzie dzień, kiedy co ciekawsze artykuły czy recenzje będzie można przeczytać dopiero po wysłaniu esemsa na numer... Wszystko przecież kosztuje, prawda?
2009-11-22 19:02 | Michał Świgoń
AG - rozwiewając Twoje obawy, takich planów (wprowadzenia opłat za korzystanie z głównych funkcji portalu) nie ma i w dającej się przewidzieć przyszłości nie będzie. Musiałoby się naprawdę strasznie wiele zmienić w naszym kraju, w internecie, jak i w "Histmagu", by taki pomysł w ogóle przyszedł nam do głowy i mógł być rozważany.
Warto pamiętać o jednej rzeczy. Kalendarz jest dodatkiem. Gadżetem. Nie centrum naszej misji, którą jest promowanie historii za pośrednictwem internetu. To trochę tak, jakbyś się oburzała na dowolnego wydawcę prasy, że za egzemplarz gazety z dodatkiem np. w postaci świetnej książki, albo gustownej torebki, trzeba dodatkowo płacić, w sytuacji, w której można bez problemu zakupić gazetę po normalnej cenie, bez gadżetu.
Nawet, jeśli (przyrównując sytuację do naszej) kilka razy, w ramach akcji promocyjnej, wydawca dodał taką książkę za darmo, bo miał taki gest lub możliwość - i de facto, w naszej sytuacji, nadal dodaje, pod zmienionymi warunkami Oczywiście: cena "Histmaga" = 0 zł. :)
Warto zwrócić uwagę na drugą stronę medalu - wprowadzenie płatnych e-booków oznaczać również będzie dodatkową możliwość dla naszych Czytelników - dzięki nim każdą wydaną przez nas książkę, publikację będziecie mogli zakupić za kilkukrotnie niższą cenę, niż w przypadku wersji papierowej. Dlatego też mam szczerą nadzieję, że to wypali.
Mam też pełne przekonanie, że 3,5-5 zł za taki kalendarz lub też 16 zł za wersję papierową naprawdę nie są cenami wygórowanymi, wręcz przeciwnie.
2009-11-27 22:57 | Gość: zomby
NAJBARDZIEJ ROZBAWIŁO MNIE ZDANIE:
"Warto pamiętać, że przygotowanie go to setki godzin ciężkiej pracy, na którą - gdyby nie wpływy ze sprzedaży - w tym roku nie moglibyśmy już sobie pozwolić."
PRZYGOTOWANIE 12 KARTEK FORMATU A4 TO SETKI GODZIN??? JAKOŚ MI SIĘ NIE CHCE W TO WIERZYĆ!!! PONUMEROWAĆ OD 1 DO 30 KARTKĘ PAPIERU W POŁOWIE, DODAĆ DO NIEKTÓRYCH CYFEREK WYDARZENIE, NO - RYSOWNIK TROCHĘ DŁUŻEJ SIEDZIAŁ NAD OBRAZKAMI... GÓRA DWA RYSUNKI DZIENNIE - PYTAM SIĘ: GDZIE TE WASZE SETKI GODZIN??? NO I CO - NIE KOMERCHA - A CO MAJĄ ZNACZYĆ TE REKLAMY W STOPCE??? SORY, ALE W TYM ROKU OBEJDZIE SIĘ BEZ WASZEGO (W POCIE CZOŁA STWORZONEGO) KALENDARZA!!!
2009-11-27 23:42 | Michał Świgoń
Jeśli jest Pan w stanie (z pomocą dowolnie wskazanych przez Pana zaprzyjaźnionych osób) przygotować lepszy kalendarz w krótszym czasie, wyszukując odpowiednie, oryginalne możliwie nie powtarzające (w porównaniu z poprzednim kalendarzem) się święta, sprawdzając ich daty w kilku źródłach, szukając koncepcji pasujących im rysunków, przygotowując te rysunki ołówkiem, tuszem, komputerowo poprawiając (by zoptymalizować ich wydruk), to pozostaje mi tylko pozazdrościć talentów - nam jak widać ich zabrakło... :(
2009-11-27 23:58 | Gość: A
No tak, trzynasta praca Heraklesa. I to charytatywnie!
2009-11-28 00:01 | Gość: Grażyna
Kalendarz jest świetny i bardzo przykro mi czytać podobne do zomby komentarze. Jest taka rzecz, której w Internecie bardzo nie lubię - to, że wystarczy kilka sekund, by ktoś całkowicie anonimowy, schowany pod wymyślonym przez siebie nickiem, przekreślił swoim wpisem ciężką wielogodzinną pracę kogoś, kto za tę pracę ręczy imieniem i nazwiskiem. Szkoda, że przykra, niekonstruktywna krytyka przychodzi niektórym tak łatwo. Nie wierzę, że im samym podobne zachowanie nie sprawiłoby przykrości…
2009-11-28 12:31 | Gość: Adso
(Uwaga! Teraz nastąpi wielka ściana tekstu!)
Ja wiedziałem, że tak będzie. To polskie piekiełko. Zrób coś i daj za darmo - zrobisz ludziom przyjemność; zrób coś i wspomnij choćby słowem o pieniądzach - ludzie obrażą się na ciebie i będą się na ciebie patrzeć, jakbyś co najmniej okradł ich z oszczędności życia. Nie wiem, czemu tak jest, ale dokładnie taki sam mechanizm widziałem już gdzie indziej, przy innych okazjach.
Jak większość internautów jestem zwolennikiem ruchu wolnej kultury; lubię dawać i brać za darmo. Mam ogromny szacunek dla ludzi, którzy robią pewne rzeczy dla samego ich robienia i dają innym po to, żeby innym było wygodniej. Z drugiej strony nigdy nie przyszłoby mi do głowy manifestować pogardę dla ludzi, którzy chcą swoja pracę zamienić na pieniądze. To normalne w świecie, w którym już niemal wszystko ma wartość w pieniądzu i czymkolwiek by się człowiek nie chciał zająć, będzie to rodziło jakieś koszty. Histmag tylko częściowo może pokryć swoje koszty z dochodów. Proszę kliknąć na banner z królem, a przekonacie się, że serwis utrzymuje się m.in. z darowizn czytelników. Jak dla mnie jest to sytuacja zdrowa, że HM chce w większym stopniu czerpać fundusze z własnej pracy niż z kieszeni dobrych ludzi. Piętnować tę sytuację to tak, jakby mieć pretensje do kogoś, że ten ktoś poszedł do pracy, choć przecież wcale dobrze mógł żyć z zasiłku, ale za to niekomercyjnie.
@zomby: Reprezentujesz typowy, czy raczej stereotypowy pogląd na to, jak wygląda praca twórcza.
Niestety tak, ta praca zajęła mi setki godzin. I to wcale nie jest nadzwyczajnie ogromna ilość. To norma ;)
To nie jest tak, że grafikowi - a także: dziennikarzowi, pisarzowi, redaktorowi, webmasterowi, programiście czy jakiemukolwiek innemu twórcy - wszystko robi się samo, łatwo i bez najmniejszych oporów. Łatwo myśleć, że taka praca to przecież tylko zwykle tam pisanie/bazgrolenie/naparzanie w klawiaturę. Wszystkim łatwo jest się licytować, że jaką to nie błaha sprawą jest taka praca. Tymczasem wszystkim umyka fakt, że jest jeszcze etap przygotowań, kwerendy - np. listy świąt nie znalazłem na wycieraczce (tym bardziej, że... ktoś mi niedawno ukradł wycieraczkę ;P) - etap petryfikowania pomysłów, całe mnóstwo czynności technicznych, potem poprawianie czynności technicznych i rozpoczynanie czynności technicznych od nowa, itd. Tylko ktoś, kto naprawdę nie szanuje odbiorcy i ma go za skończonego ignoranta, da mu chałturę przygotowaną na kolanie w 10 minut.
I nie chodzi mi o to, żeby się żalić, skarżyć, czy co tam jeszcze (już Cycero w swoim słynnym tekście, który tak bardzo zasłużył się w historii typografii, stwierdził, że żaden człowiek nie działa (do)lorem ipsum ;P), ani w ogóle nie chodzi mi o mnie, czy o innych twórców kalendarza.
Kalendarz traktuję jako reprezentatywny przykład zjawiska bardziej ogólnego. Chodzi o to, że pewnym ludziom nazbyt łatwo przychodzi zarzucać innym, że oszukują, chcą zabrać innym pieniądze za nic, że im się już z tej próżności w pupie poprzewracało etc. A przecież równie zasadnie byłoby zarzucać coś podobnego budowlańcowi, bo wszak jego zajęcie to tylko stawianie prostopadłościanów na innych prostopadłościanach i właściwie każde dziecko robi to codziennie, za darmo.
No dobrze, to by było tyle, jeśli chodzi o moje smęcenie na tematy ogólne. I tak smęciłem o wiele dłużej niż wymagał problem. Miły akcent na zakończenie jest taki, że już za parę tygodni kolejna odsłona darmowej wersji kalendarza i wierzę, że jednak na coś się Wam przyda, a może nawet spodoba ;D
2009-11-29 17:50 | Gość: aG.
ja "dla zasady" w tym roku obejdę się bez kalendarza hm (powiedzmy, że wystarczy mi terminarz uj). powody podałam wyżej - bo to wcale nie chodzi o te 4 zł, wiadomo.
2009-11-30 10:52 | Gość: Giero
aG to może chcesz powiedzieć, że redaktorzy łoją niezłą kasę na Histmagu a przygotowanie tego wszystkiego zajmuje kilka minut. Jasne, że kiedyś może będzie trzeba zapłacić za czytanie Histmaga. I co z tego? Ciekawe, czy jesteście już samowystarczalni, czy nadal na garnuszku mamusi, albo państwowym skoro takie głupoty piszecie. Życia nie znacie? Wielcy zwolennicy "zasad" i "antykomerchy"...pfff Duke, wcale się nie przejmuj takimi komentarzami. Odwalacie kawał dobrej roboty i macie prawo coś z tego mieć.
2009-11-30 22:08 | Gość: aG.
ja Cię bardzo przepraszam, Giero, ale co ma do tego wszystkiego fakt, w jaki sposób zarabiam pieniądze? autor kalendarza dostał swoje - znaczy się, zarobił tyle, na ile było uzgodnione i prawidłowo, bo nikt nie każe mu tracić setek godzin za darmochę, i nie ma znaczenia, czy kalendarz kupi 10 czy 10 tyś osób. Płatna forma papierowa - ok, ale liczyć sobie pieniążki za wersję elektroniczną, to naprawdę cios w plecy. 4 zł nikogo nie zbawi, a HM, zamiast zarobić na tym fortunę, myślę, że straciło - w oczach czytelników, na pewno, a to raczej dużo, prawda? i przepraszam Michał, taka jest prawda...
2009-12-01 00:51 | Gość: Michał Świgoń
Cóż, aG, pozostaje nam się więc różnić w poglądach i przyjąć ten fakt do wiadomości. Dzięki, że o tym napisałaś i że mogłem poznać Twój punkt widzenia. :)
Dziękuję również za opinie pozostałym dyskutantom - czytałem je z wielką uwagą.
2009-12-04 20:31 | Gość: ol@
takie sobie
2009-12-05 22:32 | Gość: Gość
Hej, a mi się bardzo podoba kalendarz :-)
Poza tym dowiedziałem się z niego, że jestem coś nie na czasie z aktualnymi informacjami, bo 8 marca to, jak się okazuje, taki zwykły dzień.
Chyba przegapiłem jakieś zmiany... ;-)
2009-12-14 13:47 | Gość
a ja tak z innej beczki, bo tylko głupiutką kobitką jestem, nieobeznaną z tajnikami informatyki: czy możliwe jest by ten piękny kalendarzyk zainstalować na moim komputerku tak jak np. kalendarz xp???
dziękuję za info i pozdrawiam
2009-12-14 23:22 | Gość: Tomasz Tybon
@ Gość kobitka: Michał właśnie dodał możliwość śledzenia wydarzeń z kalendarza Histmag poprzez dodanie go do Googla, zaimportowanie do Outlooka lub dodanie do czytnika RSS. Niestety nawet mimo tego nie da się go zainstalować tak, jak Kalendarza XP...jeśli używasz Outlooka to możesz ten kalendarz zaimportować (postępuj zgodnie ze wskazówkami w opisie) lub dodać Wersję HTML do Twoich zakładek.
Jeśli to nie rozwiązuje problemu pisz w komentarzu, może jakoś uda się pomóc :)
2010-01-05 22:00 | Gość: piotr
podoba mi sie to
2010-01-12 22:34 | Gość: MEWA
Witam jestem zainteresowana kupnem tego kalendarza . w jaki sposób mam go zamówić.?
2010-01-12 23:37 | Michał Świgoń
Proszę wejść na stronę: http://histmag.org/sklep i podążać za instrukcjami.
2010-01-15 23:06 | Gość: Rozz
Ilość dni bez żadnego opisu jakby mi dokucza. Czy nie rozważano opcji przepisania ich z 2009 (tam gdzie zabrakło "nowych" świąt)?
2010-01-19 11:31 | Michał Świgoń
Był to zabieg celowy - chodziło o to, że wielu użytkowników kalendarza lubi wpisywać do niego swoje własne daty, rocznice, święta itp. - dlatego staraliśmy się zostawić trochę wolnego miejsca na takie dopiski. :)
2010-06-29 23:39 | Gość: Christopherus
Za kalendarz jestem wdzięczny i z dumą patrzę na niego zawieszonego na ścianie, ale... niestety zauważyłem, że lipiec ma parę błędów. Po pierwsze podpis pod obrazkiem, a po drugie 27 lipca i Dzień Wyprowadzania Na Spacer Roślin Doniczkowych - nie powiem, święto fajne i już pytałem się mojej Agawy gdzie chce się wybrać, wtem coś mnie tknęło i sprawdziłem w internecie. I tak o to dowiedziałem się, że angielska nazwa święta to "Take Your Pants For A Walk Day", a nie "Take Your Plants For A Walk Day". Jedna literka a jaka różnica. Mam nadzieję, że takich błędów nie ma więcej. Szanowni Redaktorzy - co ja teraz powiem Agawie??
2010-06-29 23:51 | Michał Świgoń
Co do Dnia Wyprowadzania - obie wersje w sieci szeroko funkcjonują. Zobacz w Google: "Take Your Houseplants For A Walk Day".
Dołożymy wszelkich starań, by kolejny kalendarz był bezbłędny - i zrobimy to z Waszą pomocą, jeśli zechcecie nam w tym pomóc.
Myślę, że zrobimy to tak:
Próbny kalendarz na 2011 rok powinien być gotowy jeszcze w letnie wakacje. Umieścimy go na naszej stronie i poprosimy Was o wskazanie zauważonych błędów. Osoby, które podeślą nam najwięcej uzasadnionych poprawek, otrzymają w prezencie kalendarze w wersji papierowej, wydrukowanej już po uwzględnieniu Waszych sugestii.
Mam również ważną wiadomość dla zainteresowanych:
Poprawiona wersja elektroniczna na cały rok będzie dostępna dla Was za darmo - zdecydowaliśmy się całkowicie zrezygnować z opłat za jej zakup.
2010-06-30 00:02 | Michał Świgoń
Zapomniałbym - oczywiście, przepraszam w imieniu redakcji za wskazane błędy - zarówno Ciebie, jak i innych zainteresowanych.
2010-06-30 20:41 | Gość: Christopherus
Errare humanum est jak mawiał Seneka. Dziękuję za wyjaśnienie co z tym dniem. Widać trzeba wyjść na spacer pod rękę z jednej strony z roślinką, a z drugiej ze spodniami :) Jak święto to święto!
Rozwiązanie z próbnym kalendarzem - no nie wiem. Z jednej strony fajnie, zwłaszcza, że można dostać wersję papierową, ale z drugiej strony widzieć tak wcześnie rysunki Adso - to może zepsuć połowę radości - osobiście wolę je dawkować - starczają na dłużej (wiem, wiem, marudzę...)


